Szef MAP: Cała walka idzie o to, żeby nie zabrakło paliwa na stacjach
Ceny na stacjach paliw szaleją. Jednak rząd nie podjął dotychczas żadnych działań, mających na celu obniżenie podatku VAT czy akcyzy na paliwo.
W środę serwisy ekonomiczne wskazały, że średnia cena litra oleju napędowego to 8,69 zł. To historycznie wysoka wartość. Dotychczasowy rekord średnich cen diesla na stacjach w naszym kraju wynosił 8,08 zł/l i został ustanowiony w połowie października 2022 r., z tym, że wówczas stawka podatku VAT dla paliw była obniżona z 23 proc. do 8 proc.
"Może to oznaczać globalną, wieloletnią recesję"
Przypomnijmy, że po tym, jak 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały Iran, Teheran odpowiedział atakami dronów i rakiet wymierzonymi w cele w Izraelu, Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Iraku i krajach Zatoki Perskiej, w których stacjonują amerykańskie wojska. Na cel wzięto także obiekty związane z infrastrukturą naftową. Cieśnina Ormuz, przez którą przechodzi ok. jedna piąta światowego handlu ropą naftową i gazem, została niemal całkowicie zablokowana. Ceny ropy wystrzeliły, osiągając dawno niewidziane wartości powyżej 100 dolarów za baryłkę.
W czwartek na antenie TVP Info minister aktywów państwowych Wojciech Balczun był pytany, do jakiego poziomu mogą wzrosnąć ceny paliw w Polsce. – Żyjemy w rzeczywistości, w której sytuacja zmienia się z dnia na dzień. W związku z tym taka wypowiedź jutro może być już zupełnie nieaktualna. Rynki reagują na te wydarzenia w różny sposób. Nikt nie jest w stanie w tej chwili przewidzieć, jakie będą ceny. Część ekspertów i analityków globalnych wskazuje, że jeśli baryłka ropy osiągnie poziom 150 dolarów, może to oznaczać globalną, wieloletnią recesję, wzrost inflacji i pogorszenie sytuacji gospodarczej na całym świecie – odpowiedział.
Ceny paliw. Balczun: To jest kluczowa rzecz
– W Orlenie dwa razy dziennie zbiera się sztab kryzysowy. (...) Jesteśmy przygotowani na wdrożenie całego pakietu rozwiązań, również administracyjnych. Na razie kluczowe jest to, aby Orlen – działając oczywiście we własnym interesie, a nie na szkodę spółki i akcjonariuszy – minimalizował marże, co już ma miejsce – mówił dalej Balczun.
– Cała walka idzie o to, żeby nie zabrakło paliwa na stacjach. To jest kluczowa rzecz. Pamiętajmy, że dzisiejszy Orlen to nie jest ten Orlen sprzed lat. Po transakcji dotyczącej Lotosu spółka odpowiada za 60-65 proc. rynku. Kiedyś to było ponad 90 proc., w związku z tym Orlen miał znacznie większy wpływ na ceny hurtowe. W tej chwili musimy liczyć się z tym, że są inni hurtownicy i detaliści, którzy również reagują na decyzje państwa i Orlenu – stwierdził szef MAP.